Sonntag, 22. Juli 2012

LATO SIE ZROBIŁO!!!




Dzisiaj lato postanowilo powrocic, dzieki temu mielismy sloneczna wycieczke!
Dzisiaj odwiedzilismy kompleks ogrodowo-parkowy w Schwetzingen. Z biegiem lat bylam tam wiele razy, wiele godzin tam spedzilam i poniewaz to bardzo urokliwe miejsce, koniecznie chcialam, zeby Vinniczek je tez zobaczyl. Tak na marginesie... Ten obiekt byl zaproponowany w tym roku do przyjecia na liste dobr kultury swiatowej UNESCO. Niestety, nie udalo sie, ustapil miejsca miedzy innymi Kosciolowi Narodzenia w Betlejem. Moze przyszlosc przyniesie nowa szanse, bo to cudowne miejsce.
Calosc obejmuje 72 hektary, jest wiec czym nacieszyc oczy. Dzisiaj kilka zielono-kwitnacych impresji.
A jutro? Jutro ostatnia juz wyprawa. Chlip.... chlip... chlip... Czas jest nieublagalny!


 







































 















 

Samstag, 21. Juli 2012

PO PROSTU ZMIENNOPOGODNIE...





Oczywiscie program Violinkowego pobytu tutaj to zaden przypadek, chcialam Jej pokazac/przyblizyc miejsca, ktore mnie sama tak bardzo zachwycily i dalej zachwycaja,stad przed przyjazdem byly zrobione precyzyjne plany. Problemem byla pogoda, ktorej nie da sie zaplanowac rownie precyzyjnie i ktora dzisiaj przyniesc miala burze akurat tam, gdzie sie wybieralismy... Postanowilismy jednak postawic wszystko na jedna karte i wyruszylismy w droge. Pogoda postanowila pokazac sie od lepszej strony niz ta progonozowana, bo burza byla, ale krociutka i juz po powrocie. Dzisiaj bylismy w Würzburgu, gdzie rezydencja powala na kolana nie tylko wielkoscia ale i wnetrzami, nie bez powodu znajduje sie wiec pod skrzydlami UNESCO. Troche bylo malo slonca, aby w pelnej krasie oddac ogrody, ale trudno, czasami trzeba sie cieszyc polowicznym szczesciem. Wnetrz nie mozna fotografowac, ale mowie Wam, ze to jest cos, czego sie nie da nawet opisac... Szalenstwo, po prostu szalenstwo przepychu!!!
Poniezej kilka impresji, niewiele, ale te ogrody byly juz w moim blogu kiedys prezentowane. Niezaleznie od tego Vinniczek na pewno rzuci cala palete zdjec, bo dzwiek Jej wyzwalacza przypominal niezustanne brzeczenie pszczoly :-)))
Jutro kolejna wyprawa!!!

































Freitag, 20. Juli 2012

MOKRO ALE KWIECISCIE...




Nie, nie pomoglo zaciskanie kciukow, nie pomogly pobozne zyczenia. Pogoda byla dzisiaj dokladnie taka, jak to przewidziala jej prognoza. Od samego rana siapil drobny deszczyk, ale nie powstrzymalo nas to przed kolejna wycieczka... Tyle przeciez chcialam pokazac, tyle miejsc przyblizyc...
Mimo chlipiacej pogody odbylysmy spacer po parku i ogrodach, ktore stracily troche blasku przez szare niebo i brak slonca, ale mimo tego jakas czesteczka uroku tego miejsca byla obecna...





































Donnerstag, 19. Juli 2012

DŁUUUUUUUUUUUGI DZIEN....





Dzisiaj mamy za soba bardzo dlugi dzien.
Mialam do zalatwienia terminowe sprawy, ale udalo nam sie zaplanowac bardzo precyzyjnie ten dzien tak, ze na zwiedzanie tez znalazlo sie calkiem duzo czasu. Co widzielismy z detalami na pewno napisze Vinniczek, ktory siedzi teraz i stuka wytrwale w drugim komputerze. Ja tylko wspomne o wizycie w Zaczarowanym Parku, ktory byl na ostatniej pozycji naszego programu. Od kiedy mieszkam w nowym miejscu, nie mam okazji jezdzic tam czesto, stad nazbieralo sie juz w moim sercu duzo tesknoty za tym szczegolnym dla mnie bajkowym parkiem.
Lacze pare fotografii i z calym zakochanym sercem stwierdzam, ze to nie tylko zaczarowane, ale tez czarujace miejsce...













































Mittwoch, 18. Juli 2012

TURYSTYCZNIE PIEROGOWO...





Nasze dni z Vinniczkiem to przede wszystkim intensywne rozmowy a dopiero pozniej jakies zwiedzanie i ogladanie miejsc, ktore koniecznie chcialam Jej pokazac. Ale sa tez inne warianty. Vinniczek jest MPFP czyli Mistrzem Pierogowej Formuly Pierwszej.
Ten fakt postanowilam wykorzystac, poniewaz ja w tym miejscu mam dwie lewe rece a moje (prehistoryczne) proby zrobienia pierogow zakonczyly sie fiaskiem.
Teraz postanowilam wiec wkrasc sie w swiat umiejetnosci Vinniczka, ktory probowal mnie juz przez interent przekonac/zmotywowac, ze/bo robienie pierogow to pikus. Dzisiaj doszlo do pierogowania. Farsz jest pieczarkowy (zrobilam ja), ale za to Violek gniotl, zagniatal, walkowal i wycinal. Ja napelnialam farszem foremke i tak powstawaly kolejne pierogi. Poniewaz nie mam zadnego wkladu w robienie ciasta to dalej nie jestem przekonana, ze to taki pikus. Ale za to zaczynaja mi sie rodzic pomysly na farsze... Na poczatek wymyslilam farsz z miesa mielonego z dodatkiem pomidorow i wloskich ziol... Zobaczymy, czy kiedykolwiek wroce do tematu pierogow, ale dzisiaj prezentuje dzieci naszej kooperacji. Czyz nie sa wybitnie cudne, zgrabne, jedyne w swoim rodzaju?!








Sonntag, 15. Juli 2012

KOCHAM SŁODYCZ(E)...




Przyznam sie od razu, ze kocham slodycze... Najbardziej te pieczone-cukiernicze, ale oczywiscie inne tez mnie kusza.
To jest ten aspekt fizyczny. Ale ja kocham rowniez slodycze duchowe!
To, czym ciastko dla ciala, tym dla ducha przyjazn. I tutaj moge powiedziec z cala otwartoscia, ze mialam szczescie, bo od szesciu lat mam przyjaciolke (znalazlysmy sie przez internet!), ktora przezyla ze mna duzo dobrych i duzo tych mniej dobrych chwil, zawsze z ta sama cierpliwoscia i serdecznoscia...
No a teraz jestesmy przez tydzien razem... Jak to milo!
Dlatego tez powiem krotko a za to tak slodlko jak to odczuwam - Vinniczku, jestes bardziej slodka od czekoladowego cukierka, bardziej slodka od ciastka, bardziej slodka od tuzina tortow. Czy to nie jest obrazowe wyznanie?!
Ciesze sie i wdziecznna jestem, ze Cie mam!!!










Donnerstag, 12. Juli 2012

STAROMIEJSKIE IMPRESJE...




W drodze do Holandii zrobilismy krotka przerwe, bo zapragnelismy znowu zobaczyc Limburg,
ktory nas juz w przeszlosci zachwycil swoja starowka.
Pogoda byla nawet dosc przyjemna, dlatego moglismy spokojnie poogladac staromiejskie zaulki.
Czyz nie sa po prostu piekne?!




















































Mittwoch, 11. Juli 2012

OCH JAK TĘCZOWO!!!!




Wczoraj wrocilismy z wycieczki do Holandii i w domu przywitala nas taka niespodzianka...
Teczowo sie zrobilo...
Wyjazd przyniosl wiele wrazen, ale pogoda nie byla zbyt optymalna i dlatego tylko czesc zdjec zostanie zapamietana, reszta jest nawet dla mnie samej umiarkowanie ciekawa. Nie zmienia to faktu, ze mamy slabosc do tego kraju i pewnie kiedys sie tam wybierzemy.
Teraz czekam na wizyte... Pewnie bedzie mniej czasu na bloga, ale niewykluczone, ze cos tam zamieszcze. Najwazniejsze zeby pogoda byla ladna, bo planow wycieczkowych jest duzo...
















Dienstag, 3. Juli 2012

MIEJ ODWAGE...





Nie zrazaj sie widokiem
zamknietych drzwi,
zapukaj,
moze wewnatrz
ktos w napieciu
spoglada w ich strone
i czeka niecierpliwie
na przyjazny gest,
  na serdeczne slowa...